niedziela, 29 maja 2016

"Will Grayson, Will Grayson" John Green, David Levithan - Recenzja

Zacznę od tego, czemu ją przeczytałam.
Po pierwsze, autor to John Green, którego książki uwielbiam, po drugie z zanim ją kupiłam wiedziałam, że będzie o gejach.
Chyba każdy z nas ma taki swój rodzaj książek, które zawsze będą fajne, nieważne jaki gatunek będą reprezentować.
"Will Grayson, Will Grayson" jest opowieścią o dwóch młodych mężczyznach, kompletnie od siebie różnych, a jednak nazywających się tak samo,  którzy spotykają się w miejscu, w którym żaden z nich nie przypuszczał, że się znajdzie.
Jednak na początku poznajemy obu Willów Graysonów i już wtedy możemy przypuścić co będzie dalej.
Powieść jest lekko przewidywalna, choć zakończenie powaliło mnie na kolana.
Nie chcę mówić zbyt dużo o samych bohaterach, bo wiem, że poznanie ich postaci przed przeczytaniem może bardzo zepsuć zabawę.
Czasem czułam niedosyt, bo pojawił się wątek, który odrobinę przypomniał mi "19 razy Katherine".
Nie umiem podać dokładnego powodu, czemu to się stało, ale wiem że w pewnym momencie chciałam po prostu więcej tego a niestety moje życzenia nie zostały wysłuchane.
Ulubiona postać? Zdecydowanie Kruchy Cooper.
Cytat? "naprawdę powinna istnieć zasada zabraniająca dyskusji o orientacji seksualnej faceta, kiedy on pracuje." i odrobinę poważniejsze "gdy coś się raz stłucze, nie da się tego z powrotem skleić. ponieważ gubią się gdzieś małe kawałeczki i krawędzie nie pasują do siebie, nawet gdyby chciały. cały kształt się zmienia."
O dziwo oba są od Davida Levithana.
Uwielbiam tę książkę i polecam każdemu, kto lubi czytać YA, o gejach ale w sposób nieobrzydzający.
Ocena: 8/10

niedziela, 27 marca 2016

Witam!

Jeżeli trafiłeś na ten zakątek internetu, to znaczy, że potrzebujesz prawdziwej pomocy specjalisty. 
Tak więc witam Cię ja-najlepszy lek na wszystkie twoje smutki. 
Mówię o książkach z przymrużeniem oka. Zafascynowana twórczością Terry'ego Pratchetta zaczęłam oto zapisywać swoimi wypocinami ten skrawek internetu. Bo jeżeli ja tego nie zrobię, może to zrobić jakaś dziesięcioletnia blogerka modowa. O zgrozo! 
Jednak czytanie i pisanie o książkach nie jest moim jedynym zajęciem. 
Podróżuję, gram na gitarze, i jestem harcerką. 
Jednak wszystko owiane jest czytaniem, w końcu ile można oglądać widoki za oknem, które znam od dzieciństwa. Zlotowa noc bez przeczytanego rozdziału jest stracona, a gitara zawsze może być płaszczyzną, na której tworzą się moje kolejne opowiadania. 
Gatunkiem wiodącym w mojej biblioteczce, prócz young adult, jest fantasy. Jednak często gatunki przeplatają się i takim sposobem mam półkę zapełnioną powieściami Ewy Nowak, czy Jo Nesbø. 
Wychowywałam się w rodzinie gdzie czyta każdy oprócz jednego z moich starszych braci. Więc to, że ja będę dużo czytała, było tylko kwestią czasu. 
Moim życiowym mottem jest: "Możesz czytać, ale dalej być umysłowym dnem"
Jest to mój argument gdy ktoś uważa się za lepszego, bo czyta. 
Ważne jest to, co czytamy, a nie jak dużo. 
Już niedługo powinna pojawić się pierwsza recenzja, a tymczasem żegnam, kłaniając się na tyle nisko, aby móc zauważyć to, jak krzywe mam kolana. 
:D 

P.S. Muzyka na dziś: